Poszła Ola do przedszkola… chora

Wrzesień. Czas kiedy dzieci w asyście rodziców maszerują do szkół i przeszkól. Czas szczególny z powodu troski jaką musimy otoczyć nasze pociechy, ale też czas szczególnie trudny- trzeba zsynchronizować zajęcia dodatkowe z pracą zawodową, przywyknąć do nowego trybu życia. Jednak to nie wszystko. Zaczyna się jesień, a wraz z nią nadchodzą infekcje. I tu pojawia się dylemat- co począć z chorym dzieckiem?

Pracuję w przedszkolach od kilku lat, przez ten czas widziałam wiele- zapalenie spojówek (z lejącą się z oczu ropą), infekcje żołądkowo- jelitowe, katar, kaszel, wysypki. Objawy przedstawiają się różnie, od lekkiego do dużego nasilenia. Niezmienne jest jedno- bezradność dziecka. Dziecka, które źle się czuje, bo leki podane rano w domu przestały działać. Dziecka, które przytula się do Pań, a najlepiej czułoby się w ramionach mamy bądź taty, we własnym łóżeczku. Dziecka w konflikcie wewnętrznym, bo przecież rodzice prosili, by wytrzymało.

Zgodnie z regulaminem, obowiązującym w większości przedszkoli, rodzice nie mogą przyprowadzać do placówki dzieci chorych. W praktyce jednak wygląda to tak, że dziecko przyprowadzone rano do przedszkola dostaje w domu lekarstwa i chwilowo w lepszej formie przekracza próg sali.

Co powinno wzbudzać czujność? Objawy ze strony poszczególnych układów które powinny skłaniać do osobistej opieki nad dzieckiem, do pozostawiania dziecka w domu, bądź zawiadomienia rodziców przez nauczyciela przedszkola:

-oczy: pojawiają się objawy zapalenia spojówek – oczy są zaczerwienione, zbiera się w nich wydzielina ropna, która wycieka lub zasycha;

-układ oddechowy: dziecko ma problemy z oddychaniem; oddech jest zmieniony; pojawia się chrypka, kaszel, katar;

-układ pokarmowy: dziecko ma biegunkę, nudności, wymiotuje, skarży się na ból brzucha;

-skóra: na skórze pojawia się wysypka, dziecko się drapie, ma oznaki gorączki;

-jama ustna: w jamie ustnej można zaobserwować krostki lub owrzodzenie, wyciek śliny, dziecko skarży się na ból zęba;

-zachowanie: dziecko wykazuje objawy nadmiernego zmęczenia, osłabienia, jest apatyczne bądź przeciwnie – nadmiernie rozdrażnione, często płacze, odmawia udziału w zajęciach.

Każdy rodzic zna swoje dziecko. Wiedza ta sprawia, że wiemy kiedy dziecko jest niewyspane, kiedy ma „dzień na nie”, a kiedy rozpoczyna się u niego jakaś infekcja. Sytuacja choroby jest szczególnie trudna dla pracującego rodzica. Zwłaszcza dla tego, który nie ma w pobliżu nikogo do pomocy, a urlop bądź zwolnienie w pracy wiążą się z ryzykiem jej utraty. Jednak w środowisku przedszkolnym dziecko chore nie wyzdrowieje, a jedynie rozwinie infekcje, będzie jeszcze bardziej osłabione a „niemożliwe” będzie musiało stać się możliwym- zwolnienie z pracy stanie się koniecznością bezwzględną – w znacznie większym wymiarze. Nawet błahy katar, zaniedbany, niesie ryzyko poważnych powikłań, których skutki mogą być naprawdę groźne. Dbajmy o nasze dzieci, stawiajmy ich dobro i bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. Pamiętajmy przy tym, że nasze zdrowe dziecko w placówce, to zdrowe inne dzieci, a zdrowe inne dzieci to zdrowe nasze dziecko.

Do napisanie tego artykułu skłoniła mnie trwająca już tydzień infekcja Pani Córki. Jednak z całą odpowiedzialnością biorę na siebie proces jej leczenia pomimo dezorganizacji jaka wkradła się w nasze życie, oczywiście przede wszystkim to zawodowe.

Dbajmy o nasze pociechy.