Szewc bez butów… własnej roboty

W chwilach osobistych trudności niezliczoną ilość razy słyszałam „przecież jesteś psychologiem”. W związku z tym oczekuje się że, nie będę wyrażać negatywnych emocji (nadmiernie pozytywnych również nie), słabości, niemocy czy niewiedzy. Wskazane jest natomiast odnajdywanie się zawsze i wszędzie, rozpoznawanie problemów najbliższych niczym rentgen i rozwiązywanie ich z prędkością lotu błyskawicy. Dzieci psychologów również obserwowane są z uważnością.

Podobnie jest z nauczycielami, lekarzami, prawnikami i innymi „społecznymi” zawodami.

Dlaczego psycholog nie powinien zajmować się rodziną, znajomymi? Dlaczego lekarz nie powinien diagnozować i leczyć tychże, a prawnik reprezentować i prowadzić spraw?

Nie pozwala na to etyka zawodowa, a utrudniają… emocje. Nie jest możliwe, żeby na sprawy nam bliskie spojrzeć z należytego dystansu. Nakładają się tu osobiste doświadczenia, uczucia, oceny, powinności (lub ich brak), oczekiwania. Poza tym, gdzieś trzeba znaleźć wytchnienie.

Bycie specjalistą ułatwia pewne rzeczy, np- lekarzowi dawkowanie przepisanych leków, prawnikowi analizowanie pism, psychologowi- prowadzenie rozmów czy rozpoznawanie przyczyn trudności. Jednak rozwiązanie problemu i zmierzenie się z nim w życiu prywatnym, bywa często o wiele trudniejsze. A problemy są- psycholog może mieć depresję, nauczyciel dziecko które ma problemy w nauce, lekarz żonę u której nowotwór zdiagnozowano zbyt późno…

Gdy w takich sytuacjach nakładamy na siebie powinność zawodową, pojawia się wiele zalewających wątpliwości, zagubienie, wewnętrzny chaos, nadmierne wymagania względem siebie i/lub najbliższych, a w końcu- poczucie winy lub przytłoczenia.

Czasami fachowego spojrzenia wymagają od nas najbliżsi, czasami sami wcielamy się w rolę. Jedno i drugie jest krzywdzące. Dobrze jest w życiu osobistym zdjąć z siebie brzemię odpowiedzialności, kontroli, zaopiekować się sobą. Rozgraniczyć i chronić się przed „jak mogłam/mogłem nie….”, „jak mogłaś/ mogłeś nie…”. Być w roli mamy, żony, córki, przyjaciela… blisko siebie samych i siebie wzajemnie.