Psychoterapia w nurcie Gestalt- kierunek na mapie

Kiedyś pytano Buddę: Na czym polega wasza praktyka?
Kiedy jemy – to jemy, kiedy chodzimy, to chodzimy, kiedy śpimy, to śpimy.
Ale to nic szczególnego! Przecież my robimy to samo!
Nie całkiem. Kiedy siedzicie, to już stoicie. Kiedy stoicie, to już biegniecie. Kiedy biegniecie, to już na mecie.”

Ta buddyjska przypowieść zawiera w sobie wielką mądrość, to co bliskie mi w Gestalcie- być tu i teraz. Być w teraźniejszości- nie w przeszłości, nie w przyszłości. Łatwo jest, gdy dzieje się coś ekscytującego, wyczekanego, wypełnionego emocjami. Trudniej, w codziennym szarym życiu, w czasie smutku i niepożądanych zdarzeń. Znane mi są trudności w takim byciu- podążanie za wspomnieniami, pragnieniami, planami na bliższą i dalszą przyszłość. Będąc w swoich myślach można wykreować to, co się chce. Można oddalić się od samotności, pustki, nudy, odczuwania tego, czego czuć nie chcemy. Tymczasem naprawdę dzieje się to, co wydarza się w tym momencie. Prawdziwa rzeczywistość dzieje się właśnie teraz.

Jak to się przekłada na terapię Gestalt? Lekkie „życie chwilą”, odcięcie się od przeszłości, zdanie się na los w kwesti przyszłości? Nie. Oznacza to, że każdy z nas nosi swój bagaż doświadczeń, nierozwiązanych spraw z przeszłości, które wnikając do codzienności powodują powielanie schematów. Dlaczego znowu trafiłam na takiego mężczyznę? Dlaczego, gdy spotykam się z moim szefem staję się małą dziewczynką i nie mówię tego, czego chcę? Dlaczego…? W gabinecie doświadczamy przeszłości i przyszłości w taki sposób w jaki pojawiają się one w chwili obecnej. Przeżywamy je w teraźniejszości. To pozwala nam pozamykać stare sprawy, przyjmować życie takie jakim jest (jakie wybieram i za jakie biorę odpowiedzialność). Innego nie ma…

Gdy piszę ten tekst czuję radość, że myśli ubrały się w słowa, a słowa w zdania. Czuję ciepło padającego słońca, słyszę rozmowy dobiegające zza okna… jestem.