„Najgorsza strata to ta, z którą zmagamy się teraz”

(Earl Grollman za Kenneth Doka)

Każda śmierć, każda utrata jest trudna. Krąży mit, że jeśli odchodzi ktoś, kto chorował, nie żegnał się ze światem w sposób nagły, żałoba jest łatwiejsze. Tymczasem, nie da się porównać bólu po różnych utratach. Każda żałoba jest inna, nieprzewidywalna. Pewne jest, że po stracie bliskiej osoby, rozpada i zmienia się cały świat. Trzeba zbudować go na nowo. Zebrać rozbite na kawałki lustro i ułożyć w całość, bez ważnego dla nas elementu. To nie jest łatwe. Często rani. Czasami chciałoby się to tak zostawić, odejść, nie ruszać. Zwłaszcza, gdy to nie jest pierwsza bolesna utrata w naszym życiu, gdy po wcześniejszej utracie nie scaliliśmy rozbitej formy. Gdy rozbite szkło nie zespoliło się na nowo, a jedynie zostało prowizorycznie zaklejone taśmą. Wówczas dochodzi do sytuacji w której „ja” przestaje być „mną”. Jesteśmy obok.

Życie to odczuwanie zarówno przyjemności, jak też bólu i smutku. Nie ma innej drogi jak przyjęcie życia z jego radościami i cierpieniem. Życie to nieustanny proces odnajdywania w sobie odwagi, aby w pełni z niego korzystać, rezygnując z biernej wegetacji. Odrzucenie doświadczenia bólu osłabia cierpienie, ale dzieje się to kosztem naszej żywotności– zamknięcie na doświadczanie siebie i świata.

W jakiś sposób poradzić sobie ze stratą? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Należy dać sobie czas (którego nie da się zamknąć w określonych widełkach czasowych), zatroszczyć się o siebie (każdy na swój sposób), dać sobie prawo do braku sił, przeżywania smutku, złości, bierności i do niewiedzy- co i jak dalej. Nie trzeba wszystkiego „od razu”, „tutaj”, „bo tak należy”. Dobrze jest, jeśli towarzyszy nam w tym bliska osoba, której ufamy i która będzie mogła pomóc nam znieść ból oraz drogę przez labirynt splątanych uczuć.

Jak towarzyszyć osobie w żałobie? Warto pamiętać, że rolą „towarzysza” nie jest sprawienie aby strata przestała boleć. Nikt nie jest w stanie odjąć cierpienia osobie, której ktoś bliski zmarł. Można natomiast sprawić, że cierpienie nie będzie przeżywane w samotności.

Unikaj mówienia:

  • ”będzie dobrze”, „czas leczy rany” (osoba w żałobie doświadcza rozpaczy tu i teraz, nie jest w stanie wybiegać w przyszłość). Zamiast tego zapytaj, czy chce porozmawiać o swoich uczuciach, daj wyraz temu, że je dostrzegasz- „widzę, że jest ci trudno. Chcesz o tym pogadać?”
  • „nie płacz” (a dlaczego? Osoba po stracie doświadcza bólu i ma prawo dać temu wyraz. Takie słowa powodują tylko, że osoba nie będzie płakała przy tobie, a nie, że dozna ukojenia).
  • „musisz być silny” (takie mówienia zabiera osobie przestrzeń do przeżycia straty i smutku. Powoduje zamrożenie emocji). Zamiast tego zapytaj- „co ja mogę dla ciebie zrobić?”, „co dodaje ci sił?”
  • ”życie toczy się dalej”, „Bóg tak chciał”(takie stwierdzenia umniejszają przeżywanej stracie, odbierają prawo do przeżywania żałoby). Zamiast tego- bądź, nie chowaj się przed czyimś cierpieniem. Rozmawiaj o osobie która odeszła, wypowiadaj jej imię. Pozwól wybrzmieć smutkowi.
  • ”on już nie cierpi”, w niebie będzie mu lepiej” (świadomość, że bliska osoba już nie cierpi może dawać poczucie ulgi, ale nie zmniejsza tęsknoty, ani bólu). Zamiast tego, zaproponuj konkretną pomoc – zrobienia zakupów, opieki nad dzieckiem. Wysłuchaj, podziel się swoimi wspomnieniami o zmarłym.

Przede wszystkim bądź.

„Kiedy proszę, byś mnie wysłuchał, a ty dajesz mi rady, to nie robisz tego o co cię prosiłem.

Kiedy proszę, byś mnie wysłuchał, a ty zaczynasz mi tłumaczyć, dlaczego nie powinienem się tak czuć, ranisz moje uczucia.

Kiedy proszę, byś mnie wysłuchał, a ty starasz się rozwiązywać moje problemy, czuję, że mnie zawiodłeś.

Wszystko, czego chcę, to byś mnie wysłuchał.

Nic nie mów, nic nie rób – po prostu usłysz mnie.”
Ralph Roughton

  • Bibliografia:
  • Drogowskaźnika Hospicjum Pomorze Dzieciom
  • James I. Kepner „Ciało w procesie psychoterapii Gestalt”