Emocje i rozum- na miarę naszych potrzeb.

W sytuacji zagrożenia, takiej która nas aktualnie dotyka, możemy się czuć zagubieni, odarci z poczucia bezpieczeństwa. Dotyczy to każdego- dorosłych i dzieci. Zamykane są szkoły, restauracje, instytucje kulturalne, wokół słyszymy o ludziach objętych kwarantanną, o tym „co musimy” i czego „nie możemy”. Zagrożone jest zdrowie nasze i naszych bliskich. Budzi to różne emocje- od panicznego lęku, po złość.

Szczególnie narażone są dzieci. Dzieci nie mają całościowego spojrzenia na sytuację- wyłapują skrawki informacji, ale przede wszystkim są emocjonalną „busolą” rodziców.

I tak, rodzic może np. tłumaczyć „nie martw się, wszystko jest ok”, ale całym sobą pokazuje, że jest inaczej- poszukuje informacji o kolejnych zachorowaniach, odsłuchuje wszystkie wiadomości medialne, gromadzi zapasy żywnościowe, jest zdenerwowany i niecierpliwy. Wówczas dziecko dostaje sprzeczne informacje, boi się tego, co dzieje się dookoła i boi się z powodu tego, że nie ma żadnej możliwości uzewnętrznienia i sprawdzenia swoich lęków.

Przeciwna sytuacja to taka, kiedy rodzic „zalany” własnymi emocjami, przelewa je na dziecko. Wówczas dziecko może odsunąć się od własnego lęku (tylko pozornie), żeby ratować rodzica. Nie będzie mówiło o tym, co czuje, żeby nie zamartwiać dodatkowo rodzica, w ogóle nie będzie chciało czuć.

Zatem jak sobie radzić? Nie ma gotowej recepty. Ważne, by słuchać siebie. Nie jest możliwe, żebyśmy byli w kontakcie z dzieckiem, jeśli nie mamy kontaktu ze sobą- świadomości własnych myśli, odczuć, ciała…

1. Usiądź na chwilę, pomyśl o sytuacji w jakiej się znajdujesz. Zastanów się, gdzie w swoim ciele to odczuwasz? W jaki sposób? Czego ci potrzeba w związku z tym? Koncentruj się tylko na teraźniejszości.

2. To samo zrób ze swoimi myślami. Nie kieruj nimi, pozwól im swobodnie płynąć. Zobacz dokąd zmierzają, czego dotyczą, nie oceniaj. Jesteś w przeszłości, czy obawach o przyszłość?

Jeśli będziesz świadomy siebie, łatwiej będzie Ci towarzyszyć dziecku. Będziesz mógł realnie odnieść się do sytuacji- „widzę, że boisz się tego, co się dzieje. Tak, sytuacja jest trudna, zagrożenie istnieje, jednak przestrzegając odpowiednich zasad, możemy siebie ochronić”.

Możemy pomóc dziecku w uzewnętrznieniu swojego lęku:

proponuję zabawę do której potrzebne będą: różne rzeczy użytku domowego- pocięte kawałki folii aluminiowej, spożywczej, kawałki materiałów, ściereczek, papieru, bibuły, sznurków, tasiemek, wstążek etc, blok techniczny/grubsza tektura, klej. Zabawa polega na tym, że z tych elementów formujecie swój strach (przyklejając do kartki). Następnie autor opowiada o tym, co widzi w swojej pracy, jakie ma z nią skojarzenia i odczucia. Współtowarzysze również mogą zabierać głos, ważne jest jedynie by nie oceniać (ładne, brzydkie, dziwne) i nie wyśmiewać. Gdy wszyscy opowiedzą o swoich „strachach”, z tych samych materiałów, na tej samej kartce- zamieniacie potwory w karykaturę. Najprościej rzecz ujmując- przeistaczacie go w coś zabawnego.

Zabawa kreatywna, pogłębiająca relację i pomagająca zajrzeć w siebie małym i dużym.

Mam nadzieję, że dla nas wszystkich czas, którego doświadczamy będzie czasem konfrontowania się z tym, co trudne w nas samych, ale w bliskości, wielkiej trosce i… wzrastaniu.