Biorę odpowiedzialność za siebie. Decyduję o sobie.

Na różnych etapach życia często rozmyślamy o szczęściu. Pragniemy go, tworzymy jego wyobrażenia. Czy można jednoznacznie zdefiniować szczęśliwego człowieka? W swej indywidualności, każdy z nas ma własne jego postrzeganie. Postrzeganie, które zmienia się wraz z upływem czasu, aktualnym kontekstem, potrzebami itd. Do szczęścia potrzeba nam czasem kontaktu z drugim człowiekiem (bliskości, miłości, przyjaźni), wiedzy (o sobie, o innych, o świecie), harmonii (zdrowia, poczucie własnej wartości, czasu dla siebie i bliskich, przestrzeni na wyrażanie emocji i uczuć w sobie i w środowisku), dóbr materialnych (mieszkania, samochodu, pieniędzy). Trudno osiągnąć wszystko, zwłaszcza w jednym czasie i miejscu. Zawsze rodzi się coś jeszcze, coś więcej, inaczej. Czy to oznacza, że szczęście nie jest uchwytne? Zależy. Jeśli potraktujemy szczęście jako coś, co zawsze przypływa „z zewnątrz”, jest zdeterminowane przez rzeczy nie do końca od nas zależne, to jego osiągnięcie może być niemałą trudnością. Może być tez tak, że zdobędziemy cel, a wewnątrz wciąż będziemy odczuwać pustkę. A gdyby tak poszukać w sobie, uzależnić swoje uczucia od siebie? Gdyby tak dokonać wyboru i wziąć za siebie odpowiedzialność? Można przez lata determinować swoje samopoczucie konsekwencjami złych wyborów, brakiem środków finansowych na realizacje marzeń, a możemy dać sobie prawo do przeżycia tego, co mi ten brak robi i decydowania o tym, co dalej z tym robić. Nie dlatego, że „powinnam”, dlatego, że „chcę”, nie dlatego, że „muszę”, a dlatego, że „wybieram”. „Ja”, a nie „ktoś”.

W codziennych rozmowach często używamy zwrotu „ty wkurzyłeś/łaś mnie tym, że…”, „przez ciebie…”. Mówiąc w ten sposób rezygnujemy z możliwości decydowania o sobie i jednocześnie odpowiedzialność tą przenosimy na drugą osobę. Czy druga osoba rzeczywiście może brać odpowiedzialność za nasze odczucia? Najbardziej widoczne staje się to w grupie, gdy postawa jednej osoby wywołuje w różnych osobach zupełnie inne odczucia. Czyli „ja złoszczę się, gdy ty…”, jestem odpowiedzialny za swoje odczucia. W relacjach w innymi i z sobą. Mam wpływ na siebie. Decyduję o sobie.

„Jesteśmy, jacy jesteśmy, poprzez siebie. I poprzez siebie jesteśmy tam, gdzie jesteśmy” (Tischner)