A Ty, jakim jesteś rodzicem?

Rodzicem najczęściej zostaje się bez żadnego „praktycznego” przygotowania. Panuje założenie, że „to się wie, że tego nie trzeba się uczyć”. Warto jednak poddać refleksji to, jakim rodzicem jestem, jaki jest mój styl wychowania i przyjrzeć się jakie efekty przynosi.

Poniżej opiszę podstawowe „typy” rodziców.

Na początek- rodzic dominujący.

Ten typ rodzica cechują wysokie oczekiwania, sztywne zasady, rzadko okazywane ciepło i troskliwe wsparcie.

Typowe wypowiedzi:

-”Zasady są zasadami. Spóźniłeś się, nie interesuje mnie dlaczego, idziesz spać bez kolacji.”

-”Nie musisz wiedzieć wszystkiego. Rób, co ja ci mówię”.

-”Nie interesuje mnie, że będzie na tym spotkaniu dużo twoich znajomych. Ciebie nie będzie i nie chce więcej o tym słyszeć”.

-”Ile razy ci mówiłam, abyś tego nie robił? Idź do pokoju, masz karę!”

Ten styl wychowania niesie za sobą szereg negatywnych konsekwencji dla dziecka oraz dla relacji rodzic – dziecko:

-dzieci mają niskie poczucie własnej wartości – zachowują się ulegle, lub przeciwnie – buntują się przeciwko wszystkim i wszystkiemu bez głębszej refleksji nad zasadnością buntu. Występuje trudność w podporządkowaniu się zasadom i normom społecznym.

-większe prawdopodobieństwa wystąpienia u nastolatka tzw. zachowań ryzykownych: używanie substancji psychoaktywnych – alkohol, narkotyki, papierosy; przedwczesna inicjacja seksualna, sporty ekstremalne, agresja, itp.

-brak wykształconego poczucia tożsamości – dziecko nie wie kim jest jako członek społeczeństwa, nie wie co lubi, czego nie lubi, jakie są jego pasje.

-dziecko poza domem może przejawiać agresywne zachowania, głośno domagać się swoich praw, by skupić na sobie uwagę.

Styl liberalny. W rodzinie, w której panuje liberalny styl wychowania, dzieci mają dużo swobody. Rodzice nie stawiają zbyt dużo granic, a gdy je stawiają nie są konsekwentni w ich przestrzeganiu.

Typowe zachowania i wypowiedzi rodzica:

-”pewnie jesteś zmęczona, to może nie sprzątaj już tych zabawek, ja to zrobię.”

-”straszna jest ta twoja szkoła. Odpocznij, jutro nie idź do szkoły napiszę ci usprawiedliwienie.”

-”no już, nie złość się na mnie. Dobrze, dobrze, możesz iść do kina.”

Ten styl wychowania również niesie za sobą szereg negatywnych konsekwencji:

-dziecko ma kłopoty z nauką ponieważ nie jest wystarczająco zmotywowane,

-brak poczucia bezpieczeństwa ze względu na brak stałości zasad i norm rodzinnych,

-dzieci uczą się dowolnie kierować dorosłymi, aby uzyskać to czego chcą.

Styl demokratyczny – w rodzinie, w której dominuje ten styl, dziecko jest częścią życia rodzinnego. Bierze udział w dyskusjach i omówieniach spraw rodzinnych. W takiej rodzinie ważne jest szanowanie granic każdego jej członka. Rodzic jest kochający i stanowczy- jasno określa zasady, wartości przy jednoczesnym okazaniu wsparcia i elastyczności.

Przykładowe wypowiedzi:

-”Kolejny raz spóźniasz się na obiad, irytuje mnie to. Porozmawiajmy, co jest tego powodem i spróbujmy rozwiązać problem.”

-”Słyszę, jak mówisz, że chciałabyś obejrzeć ten program. Umówiliśmy się jednak, że kładziesz się o 22. Obawiam się, że się nie wyśpisz i trudno będzie Ci się koncentrować w szkole.”

-”Możesz iść na to spotkanie o ile najpierw zrobisz to, na co się umawialiśmy (lekcje, zakupy).

Konsekwencje dla dziecka ze stosowania takiego stylu przez rodziców są pozytywne:

-Prawidłowy rozwój osobowości dziecka. Dziecko wie kim jest, co lubi, czego nie i jakie są jego talenty.

-Autentyczna pewność siebie dziecka.

-Dzieci szanują siebie i innych.

-Dzieci mają poczucie bezpieczeństwa w związku ze stałością i jasnością zasad panujących w rodzinie.

-Dzieci posiadają wysokie umiejętności społeczne.

Te trzy  style wychowania na ogół nie występują w rodzinie w czystej postaci, często jest to mieszanka stylów, w zależności od sytuacji, jednak jeden jest zazwyczaj dominujący.

Źródło:

Przetacznik- Gierowska, M. i  Makiełło- Jarża, G. (1992). Psychologia rozwojowa i wychowawcza wieku dziecięcego. Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne

Sakowska, J. (2010). Szkoła dla rodziców i wychowawców. Ośrodek Rozwoju Edukacji

„Tańczcie, tańczcie, inaczej jesteśmy zgubieni” Pina Bauch

Taniec ma bardzo długa historię. Już wśród najstarszych malowideł jaskiniowych można znaleźć sceny taneczne. W ciągu dziejów ludzkości taniec odgrywał niezmiennie ważną rolę- taniec jako forma obrzędu, taniec jako drzwi do rzeczywistości nadnaturalnej, taniec jako forma kontaktu z bóstwem, taniec, jako forma ujścia nagromadzonych napięć emocjonalnych, taniec jako najszybsza i najbardziej bezpośrednia droga przekazywania niekiedy bardzo złożonych treści, taniec jako sposób budowania więzi międzyludzkich oraz taniec jako interpretacja rzeczywistości, której nie da się ogarnąć rozumem- magia.

A jak jest dzisiaj? Rozwój technologiczny, olbrzymie rozmiary struktur urbanistycznych, stale rosnące tempo życia – to wszystko rozrywa więzi społeczne, które dla naszych przodków były naturalne. Człowiek zyskał nieznany mu wcześniej poziom niezależności od innych ludzi, ale owa niezależność zaczęła prowadzić do samotności. Taniec przestał być nieodłącznym elementem zbiorowego życia, bezpośrednie uczestnictwo człowieka w tańcu spadło, taniec stał się wąska specjalizacją zdominowaną przez zawodowych tancerzy, większość ludzi ma kontakt z tańcem głównie w formie pasywnego odbioru. Czy taka forma kontaktu- tańczący na scenie i oglądająca publiczność może na człowieka jeszcze oddziaływać? Oczywiście!

Odbiór sztuki i wrażliwość na nią (nie tylko tą taneczną) jest niezwykle cenna. Sztuka rozwija wyobraźnię, myślenie, dostarcza różnorodnych form widzenia świata. Sztuka pozwala zatopić się w uczuciu przyjemności, ale może tez budzić kontrowersję. Sztuka popycha nas ku wartościom etycznym, może je podkreślać, jest formą komunikowania się. Sztuka może stanowić źródło wiedzy, ułatwiać poznanie tego, co niewyraźne, nieokreślone. Sztuka może pełnić funkcje sacrum, zbliżać do boga (jakkolwiek by nie nazywać, bądź nie nazywać), ale i do drugiego człowieka. Sztuka zarówno w wymiarze aktywnym (twórca) jak i receptywnym (odbiorca) porusza emocje. Sztuka może mieć działanie katartyczne (oczyszczające)-prowadzi do wglądu, może rozładowywać to, co trudne, głęboko skrywane. Sztuka budzi i wzmacnia.

Bieg czasu związany z postępem technologicznym, prowadzi człowieka trochę „na skróty”. Odchodzimy od tradycji, od tego co pierwotne- wrażliwości, potrzeby współpracy, kolektywu. A sztuka pozwala nam się na chwilę zatrzymać. Poczuć. Usłyszeć. Być.

Warto czasem doświadczyć takiej formy istnienia. I zaszczepiać ją w młodszych pokoleniach. Kilka dni temu miałam okazję obejrzeć piękny spektakl w reżyserii i choreografii Jolanty „Sangmo” Borysiewicz. Ukazywał dwie różne formy świata- tą bez miłości, pełna destrukcji, i drugą- pełna ciepłych uczuć, dobra i harmonii. Poruszał do głębi. Widać było ogrom pracy, wrażliwości, talentu. Z poszczególnych scen wypływało morze różnorodnych uczuć i emocji. Miałam jedną dodatkową- szelest opakowania od paluszków i chrupania tychże latorośli pewnej mamy siedzącej obok… Szanujmy sztukę i Człowieka. Warto.

mama

Dzisiaj zacny dzień- DZIEŃ MATKI. Matka to bezwarunkowa miłość, zaufanie, troska, bezpieczeństwo. Czy zawsze? I czy tylko?

Od lat obwinia się matkę o wszystkie nieszczęścia, których doświadcza dziecko. Uważa się, że matka odpowiada za potencjał dziecka, za ewentualną psychopatologię też. Jeśli dorosła córka nie umie ułożyć sobie stosunków z mężczyznami – to przez matkę, jeśli ma kłopot z dyscypliną czy nałogami- też. Matki bywają nadopiekuńcze, albo dające zbyt mało uwagi, zbyt wymagające, albo za bardzo pobłażliwe. I choć oczywiście bardzo dużo od matek zależy, to nie zapominajmy o roli ojca, czynnikach wrodzonych i środowisku. Uff, „wina” ulega rozproszeniu. Przynajmniej teoretycznie. Praktycznie bowiem większość matek wciąż nosi w sobie przekonanie, że nie są wystarczająco dobre. I tak, naturalny matczyny instynkt zastępowany jest planowaniem i kontrolą.

Jestem mamą piaty rok. I też dziś świętuję- jak mama. Gdy skoro świt usłyszałam „mamo, możemy już zaczynać dzień mamy?” pomyślałam tylko- „litości, spać”- jak mama, potem próbowałam łapać resztki snu z telewizyjnymi bajkami w tle- jak mama, następnie otrzymałam najpiękniejszą laurkę na świecie, przetrwałam śniadaniową awanturę (dlaczego tost a nie płatki?!!) i… przez myśl przebiega mi myśl, że skoro dzisiaj dzień matki, to może wezmę „wolne”. Ale, ale… wolne biorę każdego dnia po trochu- kiedy na ostatnią chwile wybiegam do pracy i nie mam czasu na przytulanie, kiedy po południu padam i nie mam siły choćby na 5 minut zabawy, kiedy zasypiam po jednej stronie przeczytanej książki, kiedy pojawia się niecierpliwe „przestań już tyle mówić”. Postanowiłam więc, że dzisiaj będę świętować jako MAMA właśnie. I tak- po śniadaniu córka zdmuchnęła świeczki na torcie (bo czemu nie?), potem była zabawa ulubionymi konikami (córki, nie moimi) i wiele radości, następnie wspólny seans filmowy (oczywiście zasnęłam, ale w tajemnicy przed Panią Córką) i obiecane przeze mnie daaawno temu klejenie kamieni (nie pytajcie- sama nie rozumiem). W międzyczasie nowa biała bluzka Pani Córki została zaplamiona sokiem z marchwi, woda z miski jakimś „cudem” zalała całą podłogę w łazience, a do babci pierworodna pojechała… w piżamie. Nie było idealnie, ale starałam się. Starałam się być. Być spokojnie, cierpliwie. I tak, kończę dzień z poczuciem, że jestem MATKĄ. Nie idealną, ale „wystarczająco dobrą”. Dałam sobie prezent- radość dziecka i poczucie spełnienia. Poza wszelką krytyką, niedościgłymi ideałami, planowaniem i oceną. Po prostu.

Rozwód… i co dalej? Cd

Decyzja o rozwodzie została podjęta, jedno z rodziców zmienia miejsce zamieszkania i… No właśnie, i co dalej? „Dalej” zależny od wielu czynników- jak przebiegało rozstanie, z jakiego powodu nastąpiło, w jakim wieku jest dziecko/ dzieci, jak zmieni się życie rodziny itd.

Jedno jest pewne „coś umiera i to coś musi zostać opłakane” (Archibald D. Hart).

Uczucia dziecka zmieniać się będą wraz z upływem czasu, podobnie jak w procesie żałoby. Pojawi się lek i niepokój, któremu towarzyszyć może regres do poprzednich etapów rozwojowych (moczenie nocne, ssanie kciuka), dolegliwości fizyczne (ból głowy, brzucha, problemy ze snem) a także obawa przed utratą rodzica pod którego opieką dziecko pozostaje. Duże nasilenie lęku zwłaszcza w przypadku dzieci starszych, skutkować może stopniową izolacją, wycofaniem z relacji rówieśniczych. Brak rutynowej rodzinnej codzienności rodzić może osamotnienie i głęboki smutek. Dzieci rozwiedzionych rodziców pragną powrotu do stanu sprzed rozwodu, niemożność osiągnięcia tego wiąże się z głęboką frustracją i złością. Odrzucenie i uraza często kryją się pod przykrywką dąsania, nieodzywania, krytyki. Może to być sposób karania rodziców, za to co się stało, ale i ochrona przed przyszłym emocjonalnym cierpieniem. Dziecko potrzebuje miłości, ale obawia się ponownego odrzucenia. U wielu dzieci pojawia się też poczucie winy za rozpad rodziny(„gdybym był grzeczny, rodzice by się nie kłócili”) i myślenia magiczne („jak będę cichy i spokojny, rodzice się pogodzą”). Pojawia się konflikt lojalności- dziecko rozdarte jest między obojgiem rodziców. Do tego wszystkiego dokładamy emocja i uczucia tychże, obniżoną zdolność do pełnienia funkcji rodzicielskich. Trudny czas.

Jak sobie z tym radzić? Jak pomóc dziecku?

-dobro dziecka nad wszystko (wtedy, gdy zagubienie i smutek są największe, wtedy kiedy sami czujemy się odtrąceni, wtedy kiedy druga strona nie wywiązuje się z umów, wtedy kiedy złość bierze górę, wtedy gdy widzimy jak dziecko płacze i wzbiera w nas bezradność)

-wrogość do byłego małżonka poza udziałem dziecka (nie trzeba fałszywie wychwalać jego zalet, ale nie powinno się wylewać przed dzieckiem swej goryczy. Dotyczy to zarówno fazy okołorozwodowej raz i czasu późniejszego)

-nie zaszczepiajmy w dziecku nadziei, że wszystko szybko minie i wkrótce mama i tata znowu będą razem (jest to ważne, zwłaszcza wtedy, gdy jedna strona nie potrafi pogodzić się z odejściem małżonka)

-nie należy dopuszczać, by dzieci poczuwały się do konieczności opowiedzenia się po stronie jednego z rodziców

-nie należy posługiwać się dzieckiem jako gońcem, bądź szpiegiem (branie dzieci na spytki po wizycie u byłego małżonka prowadzi do frustracji i zamyka furtkę do innych ważnych rozmów. Pytania nie mogą wprowadzać dziecka w zakłopotania, niepewność. Pomyśl, czy pytaniem chcesz zaspokoić niezdrową ciekawość, czy pielęgnować rzeczywiste więzi? W pierwszym przypadku- szkodzisz. Sobie i dziecku)

-należy się spodziewać, że po wizycie u rodzica, który się wyprowadził, dziecko będzie musiało na nowo przystosować się do sytuacji. Trzeba się z tym pogodzić. Pytania i zgryźliwe uwagi tylko pogorszą sytuacje (czasem warto pogodzić się z tym, czego zmienić się nie da, odpuścić zamiast rozniecać ogień. Różnice będą się pojawiały, ale dla dziecka najważniejszy jest spokój i poczucie bezpieczeństwa).

To mała garść wskazówek i porad. Jednak historia każdego dziecka i każdej rodziny jest inna. Każda historia niesie ze sobą swój ból, swoje doświadczenie, swoje nadzieje. Dobrze jeśli ludzie rozstają się w zgodzie, trudniej jeśli są w konflikcie. Jednak w tym pierwszym wariancie (zgoda) też zdarzają się trudne chwile, a w drugim (konflikt)- chwile dobre. Później (albo wcześniej) pojawiają się nowe partnerki/ partnerzy, rodzeństwo, dzieci będą się zmieniać, dorastać. Najważniejsze to- być. Po prostu. Czasem jeden uścisk, jeden czuły gest znaczy więcej niż morze słów…

„Tak się czasem dzieje, że dorośli przestają razem mieszkać. My tak zrobimy, jednak i mama i tata kochają cię niezmiennie”… o rozwodzie słów kilka.

Jak rozmawiać z dzieckiem o rozstaniu?

-najważniejsze- rozmawiać należy w dzieckiem, gdy PODJĘLIŚCIE już decyzję, a nie gdy się nad nią zastanawiacie.

-rozmowę przeprowadźcie przed wyprowadzką, ale sam jej moment zaplanujcie tak, by nastąpił on podczas nieobecności dziecka

-o ile to możliwe, rozmawiajcie z dzieckiem we dwoje – dostanie spójną informację o tym, co się dzieje. Przekażcie dziecku niezbędne, konkretne informacje o tym, co się teraz będzie działo, co się zmieni, a co nie.

-powiedzcie dziecku o swojej decyzji wprost: „postanowiliśmy, że nie będziemy mieszkać razem”, uzasadnijcie ją, bez wchodzenia w szczegóły, stosownie do wieku dziecka np. „nie jest nam dobrze ze sobą, nie umiemy się już ze sobą porozumieć”. Uwaga! Mimo wielu emocji nie lokujcie winy w drugim rodzicu- dziecku jest wystarczająco ciężko.

-zaakcentujcie, że to wy się rozstajecie, ale dla niego zawsze będziecie rodzicami – to się nigdy nie zmieni. Będziecie też współpracować ze sobą w sprawach dotyczących jego osoby i życia. Zapewnijcie dziecko o waszej miłości.

-zapewnijcie, że wasze rozstanie nie jest jego winą ani skutkiem jego zachowania, ale TYLKO gdy przypuszczacie, że dziecko może się obwiniać.

A co po rozwodzie?

O tym niebawem.

Zanim pisklę wyfrunie z gniazda…

Ludzie to zawsze dzieci swoich matek” [M. Gorki]

Ciąża. 40 długich tygodni. Czas radości, niepokoju, momentów euforii i zwątpienia. Czas wielkich nadziei, planów, pytań- czy zajmiemy się dzieckiem we właściwy sposób? Czy zapewnimy mu wszystko co potrzeba? Czy pokochamy je całym sercem? Czy będzie zdrowe? Czy będziemy potrafili sprostać oczekiwaniom swoim i swojego otoczenia? W końcu- czy będziemy dobrymi rodzicami?

W międzyczasie przewijamy się przez kilometry pólek sklepowych na których pięknie eksponują się akcesoria niemowlęce- ubranka, łóżeczka, wózki, foteliki. Sama słodycz i morze radości 🙂

Potem już tylko kilkadziesiąt (właściwie- kilkaset) głębokich oddechów i… już, maleństwo jest w naszych ramionach. I zaczynamy od początku- radość, niepokój, euforia przeplatana ze zwątpieniem- rodzicielstwo. Właściwie zaczęło się ono z chwilą poczęcia, ale w tym momencie przechodzi do fazy realizacji. Uczymy się siebie wzajemnie- matka i dziecko, ojciec i dziecko, matka i ojciec, matka ojciec i dziecko. Wszyscy. Razem i oddzielnie. Nie da się tego do niczego porównać, piękne doświadczenie. Dla tego małego człowieczka jesteśmy najważniejszymi, najwspanialszymi osobami na świecie, może nie na zawsze, ale na teraz.

Ważne, żeby nie zmarnować tego- nie dać się zwieść wewnętrznemu imperatywowi sprzątania, gotowania obiadów 3-daniowych. Na to przyjdzie czas. A te chwile już nie wrócą. Dziecko śpi, śpij i ty. Zachowaj siłę i przytomność umysłu na zmiany które tak dynamicznie zachodzą w rozwoju twojego dziecka. Zatrzymaj się, bądź. Bądź dla siebie, dla waszego dziecka i swojego partnera. Stwórzcie rodzinę. Rodzinę złożoną z ludzi którzy się kochają, których wypełnia troska o siebie wzajemnie.

Na koniec tekst piosenki Ani Rusowicz i Adama Nowaka:

Dziś śpiewam te trudne słowa życzenia wam nieznane:
Żebyście mieli w głowach dobrze poukładane
Nie wielkich sukcesów i wielkich pieniędzy
Za cenę dowolną co szybciej co prędzej
Jak wiary to mądrej nadziei na wszystko
Miłości do kogoś kto zawsze zawsze jest blisko

Wielu chwil bliskości!